Łódzkie: dwa lata bezwzględnego więzienia dla byłej właścicielki schroniska w Wojtyszkach
Proces w tej sprawie przed sieradzkim sądem toczył się od blisko trzech lat. Było to jedno z największych i najgłośniejszych postępowań karnych dotyczących przestępstw przeciwko zwierzętom.
Prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wlkp. oskarżyła właścicielkę schroniska w Wojtyszkach Annę S., a także podstawioną do fikcyjnego zarządzania ośrodkiem Elżbietę K. i zatrudnioną w nim lekarkę weterynarii Kingę Z. o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami.
Sąd uznał winę właścicielki schroniska, skazując ją na dwa lata więzienia. Z kolei Elżbieta K. została skazana na 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na trzy lata. Wobec obu kobiet orzeczono również zakaz prowadzenia w najbliższych latach jakiejkolwiek działalności związanej z opieką nad zwierzętami oraz zobowiązano je do zapłaty nawiązek na rzecz fundacji i stowarzyszeń prozwierzęcych. Zatrudniona w schronisku weterynarz Kinga Z. została uniewinniona.
Sędzia Maciej Leśniowski w przypadku skazanych zdecydował o zmianie kwalifikacji czynu, przyjmując, że było to znęcanie się nad zwierzętami, jednak bez szczególnego okrucieństwa.
– Ta sprawa jest obszerna, ale nie do końca skomplikowana. Chodzi tutaj o stan zwierząt, stwierdzone u nich nieprawidłowości, zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej interwencji. Niestety oskarżonym umknął duch, jaki przyświecał ustawie o ochronie zwierząt – uzasadnił sąd.
Zaznaczył, że zwierzęta w świetle prawa korzystają z ochrony wynikającej z obowiązków człowieka wobec nich w zakresie poszanowania, ochrony i godnego traktowania. W ocenie sądu tego w schronisku zabrakło w przypadku prowadzących placówkę, a warunki przetrzymywania w nim zwierząt były „dalece bardziej niż nieoptymalne”.
– Oskarżona była zobowiązana do zapewnienia prawidłowej działalności schroniska i właściwej obsady, tak ażeby te zwierzęta były należycie zaopiekowane. Tego nie uczyniła, a w pełni uzasadnione są słowa świadka, lekarza weterynarii, że ewidentnie aspekt ekonomiczny wziął górę nad dobrem zwierząt – tłumaczył sędzia.
Sąd zwrócił uwagę, że istotą problemu była drastycznie zbyt mała obsada – brakowało lekarzy, techników weterynarii oraz opiekunów w stosunku do ogromnej liczby przebywających w placówce zwierząt.
Wskazał również, że Anna S. celowo obeszła zakaz prowadzenia działalności – po pierwszej interwencji formalnie zastąpiła ją Elżbieta K., podczas gdy rzeczywiste decyzje i finansowanie nadal należały do skazanej. Jak przyznał, postawa polegająca na kierowaniu schroniskiem „z tylnego fotela”, znacząco wpłynęła na stopień winy.
Dodał, że dowodem winy były również spójne zeznania kilkudziesięciu świadków – osób prywatnych, do których trafiły zwierzęta po ich odebraniu ze schroniska. Wskazywali oni, że stan zdrowia psów był bardzo ciężki, a ich wygląd budził poważny niepokój.
Sędzia wskazał przy tym, że do placówki przylgnęła łatka „mordowni” czy „obozu dla zwierząt”, co – jak mówił – nie w pełni odpowiadało realiom, gdyż zwierzęta przeżywały tam lata. Zwrócił jednak uwagę na bardzo niski wskaźnik adopcji – wynoszący zaledwie 14 procent. Schronisko otrzymywało bowiem od samorządów pieniądze za przetrzymywanie zwierząt, co w praktyce było bardziej opłacalne.
- Czyn jaki został przypisany oskarżonej jest bez wątpienia czynem o wysokim stopniu społecznej szkodliwości. Oskarżona w zasadzie w swoich wyjaśnieniach podała, iż w jej ocenie prawidłowo prowadziła schronisko zgodnie z obowiązującymi przepisami i dobrostan zwierząt był zapewniony. Jednocześnie jednym z wyjaśnień przed prokuratorem powiedziała, iż jeżeli zostanie jej udowodnione, że popełniła jakieś nieprawidłowości czy przestępstwo, to jest gotowa podnieść konsekwencje. Tą konsekwencją w ocenie sądu karą sprawiedliwą jest kara dwóch lat pozbawienia wolności – podkreślił sędzia Leśniowski.
Wyrok nie jest prawomocny.
Prok. Sylwia Wróbel w rozmowie z PAP przyznała, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia prokuratura skieruje sprawę do apelacji.
Z kolei pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego Fundacji Mondo Cane adw. Sara Balcerowicz wyraziła zadowolenie z uznania winy głównej oskarżonej, lecz zapowiedziała apelację w zakresie złagodzenia kwalifikacji czynu. W jej ocenie doszło do znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Ponadto zakwestionowała uniewinnienie lekarki weterynarii, która jako kierownik lecznicy ponosiła odpowiedzialność za opiekę nad zwierzętami.
- Ten wyrok to jasny sygnał, że podmioty prowadzące schroniska dla bezdomnych zwierząt mają bezwzględny obowiązek dbać o ich dobrostan. Nie jest tak, że z uwagi na to, że są to bezdomne zwierzęta możemy je traktować w sposób gorszy. Mam nadzieję, że kolejne wyroki sprawią, że prowadzący takie miejsca będą odpowiedzialnie podchodzić do swoich obowiązków – podkreśliła.
Według aktu oskarżenia od listopada 2021 do lutego 2023 r. schronisko w Wojtyszkach miało być miejscem systemowego znęcania się nad zwierzętami. W opinii prokuratury przebywające tam psy były przetrzymywane w niewłaściwych warunkach, bez odpowiedniej opieki weterynaryjnej, z niewystarczającą ilością karmy i wody, co prowadziło do wychudzenia, odwodnienia, chorób i cierpienia. Oskarżonym groziło do pięciu lat więzienia.
Schronisko w Wojtyszkach w powiecie sieradzkim przez lata było uznawane za jedno z największych i najbardziej kontrowersyjnych tego typu miejsc w Polsce. Prywatna placówka podpisywała umowy z gminami z całego kraju, zarabiając na odławianiu i przetrzymywaniu bezdomnych zwierząt. W szczytowym momencie przebywało tam jednocześnie nawet 4 tys. psów i kotów. Zwierzęta były stłoczone w boksach, a organizacje prozwierzęce od lat alarmowały o dramatycznych warunkach tam panujących i dużej śmiertelności. W marcu 2023 r. po akcji organizacji ratujących zwierzęta, policji i prokuratury wszystkie przebywające tam, skrajnie wyczerpane zwierzęta zostały ewakuowane i odebrane właścicielom. Placówka Schronisko została przejęta i przekształcona przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) w ośrodek ochrony i ratownictwa zwierząt. (PAP)
bap/ mark/
Polska, Sieradz









